To dziwne Nie wiem co mi jest dzisiejszego wieczoru Patrzę na Ciebie, jakbym widział Cię po raz pierwszy
Znów słowa, zawsze słowa Te same słowa Nie wiem jak Ci powiedzieć Nic tylko słowa Ale jesteś tą piękną historią miłosną Której nigdy nie przestanę czytać Łatwe słowa, delikatne słowa To było zbyt piękne
Jesteś z wczoraj i jesteś z jutra Naprawdę zbyt piękne Od zawsze moja jedyną prawdą Ale skończył się czas marzeń Wspomnienia też już więdną Kiedy je zapominamy Jesteś jak wiatr, który porusza skrzypce
I przenosi daleko zapach róż Karmelki, cukierki i czekolada Niekiedy Cię nie rozumiem Dziękuję, ale to nie dla mnie Możesz je podarować innej Która lubi wiatr i zapach róż U mnie, te czułe słówka pełne słodyczy Trafiają do mych ust, ale nigdy do mego serca Jeszcze jedno Słowa słowa... Posłuchaj mnie Słowa słowa... Przysięgam Ci Płowa, słowa, słowa, słowa, słowa I znów słowa które siejesz na wietrze Oto mój los.. mówić do Ciebie Jak po raz pierwszy) Znów słowa, zawsze słowa Te same słowa)
Tak bym chciał, abyś zrozumiała Nic tylko słowa Żebyś choć raz posłuchała Magiczne słowa, układne słowa Które brzmią fałszywie Jesteś moim zabronionym snem Tak bardzo fałszywie Moim jedynym problemem i jedyną nadzieją
Nic Cię nie powstrzyma jak już zaczniesz Nawet nie wiesz, jak bardzo pragnę Trochę ciszy Jesteś dla mnie jedyną muzyką Która sprawia, iż gwiazdy tańczą na wydmach Karmelki, cukierki i czekolada) Gdybyś już nie istniała, stworzyłbym Ciebie Dziękuję, ale to nie dla mnie Możesz je podarować innej Która lubi gwiazdy na wydmach U mnie, te czułe słówka pełne słodyczy Trafiają do mych ust, ale nigdy do mego serca
Jeszcze tylko jedno Słowa słowa I znów słowa które siejesz na wietrze
Która lubi gwiazdy na wydmach) U mnie, te czułe słówka pełne słodyczy) Trafiają do mych ust, ale nigdy do mego serca
Ciekawostką jest, że utwór należy do włoskiej piosenkarki Miny, która zaśpiewała go wraz z Albertem Lupo. Dalida zakochana w utworze, postanowiła zaśpiewać "Paroles..." po francusku z Alainem Daylonem. Dopiero ta wersja przyniosła piosence międzynarodową popularność.
Urodziła się 19 stycznia 1933 w Kairze, tak naprawdę nazywa się Yolanda ChristinaGigliotti. Była córką skrzypka operowego, już od najmłodszych lat interesowała się muzyką, chociaż swoje pierwsze kroki postawiła w filmie. Przepustką do tego świata był wygrany przez nią konkurs piękności w 1954 roku. W tym okresie nosiła krótkie kruczoczarne włosy. Była piękna, zgrabna, lecz pomimo urody jej pierwsze filmy nie były zauważalne. W Paryżu zaczęła śpiewać w kabaretach, w kilku językach, i też właśnie wtedy zaczęła używać swojego pseudonimu "Dalida"...
Pierwsze sukcesy
Pierwszym wielkim przebojem piosenkarki był utwór śpiewany w języku włoskim "Bambino", przyniósł jej dużą popularność i sprawił, że Dalida pojawiła się na paryskiej Olympii w 1957 roku, otwierając występ Charles'a Aznavoura, a później w tym samym roku Gilbert'a Bécaud.
Lata 50-te i styl kobiety wamp
W latach 50-tych Dalida przypominała kobietę-wamp, nosi długie, dopasowany i obcisłe suknie. Zakładała długie czarne rękawiczki jak Rita Haywort. Swoje kruczoczrne włosy spinała w koński ogon i nosiła takie rzeczy jak ikona mody tamtych lat czyli Bardotka. Najpopularniejsze piosenki z tego okresy to :„Des millions de Larmes”, „Les Gitans” czy „Histore d’un amour”. Dalida zdobywa rzesze fanów, śpiewa w kilku języckach i nie schodzi z list przebojów na całym świecie.
Lata 60-te
Nadchodzą lata 60-te i Dalida znowu zmienia swój wygląd, nosi rozpuszczone włosy niczym Gina Lollobrigida czy Sophia Loren i nagrywa kolejne piosenki, włoską wersję "Tańca Zorby" i swoją wersję przeboju Cher "When My Dollies Have Babies
„Słowa tylko słowa”
W 1972 roku Dalida nagrywa swoją francuską wersję, włoskiego hitu. Jest zakochana w piosence i do duetu zaprasza ówczesnego amanta kina Alaina Delona. Piosenka mówi w żartobliwy sposób o niewiernym mężczyźnie jest usposobieniem francuskiego aktora. „Paroles paroles” w wykonaniu tej dwójki staje się międzynarodowym przebojem i wpisuje się w kanon nie tylko piosenki francuskiej, ale i światowej. Pięć lat później egipski kompozytor oddaje Dalidzie utwór „Salma ya salama” który staje się również przebojem, śpiewanym w czterech językach. Trzeba również dodać, że w tych latach Dalida zmienia swoją fryzurę i nosi swoje słynne długie blond włosy. Jako pierwsza wylansowała we Francji styl disco piosenką "J'attendrai" z 1976 roku.
Piosenki autobiograficzne…
Gwiazda pomimo ogromnych sukcesów zawodowych, żyje sama a straszna samotność ją powoli wyniszcza. Mężczyźni Dalidy, których kochała opuszczali ten świat, albo się z nimi rozstawała. Dalidę bardzo zabolała utrata matki. Po utracie mężczyzny swojego życia Richarda Chanfray’a, ( otruł się spalinami samochodowymi wraz ze swoja kochanką) Dalida bezskutecznie próbuje popełnić samobójstwo. Jej kochankami byli Jeana Sobieski czy Luigi Tenno. Piosenkarka swoje cierpienia zaczyna opisywać w swoich piosenkach, taką właśnie utworem jest „Avec le temps” czy „Je suis Malade”. Tą ostatnią można nazwać hymnem samotnych i skrzywdzonych przez życie. Następnie powstaje „Mourir sur scéne”, w którym Dalida rozmyśla nad swoim odejściem. Tymczasem próbuje się zabić do skutku…
"Życie stało się dla mnie nie do zniesienia... Wybaczcie mi".
Jest drugi maja 1987 roku Dalida idzie do swojego pokoju, zamyka się i szykuje się do odejścia z tego świata. Przypomina Kleopatrę, pięknie ubrana połyka 120 pigułek nasennych i popija whisky w tle słychać „Je suis Malade”.- tak tę tragiczną chwilę wyobrażał sobie reżyser Joyce Buñuel, który nakręcił biograficzny film o piosenkarce. Dalida zostawia tylko po sobie takie słowa „Życie stało się dla mnie nie do zniesienia... Wybaczcie mi”
Trudno wybaczyć Dalidzie, że odebrała sobie życie a nam jeszcze trudniej zrozumieć jak bolesne było one dla niej było. Dalida żyła w samotności, pragnęła miłości i życia u boku kogoś bliskiego, jednakże nigdy jej się to nie udało. Pomimo sukcesach w show-biznesie, Dalida niestety nie mogła ułożyć sobie prywatnego życia. Nie nawiedziła siebie, ponieważ uważała, że jest winna za śmierć swoich mężów i kochanków. Opuszczona i przygnębiona odeszła ale wciąż pozostała divą.
Teraz młodzież raczej nie znają tej artystki, a jej imię jest dla nich obce. Dalida pomimo swojej śmierci jest wciąż legendą. Nad samą postacią Dalidy można wciąż myśleć, słuchając jej wspaniałych nagrań. Była niesamowitą kobietą, nie tylko ze względu na urodę. Nosiła w sobie jakąś tajemnicę, wszyscy ją kochali, lecz nie wiedzieli dokładnie co czuła, o czym myślała. Jej głos jest niepowtarzalny, budzący zachwyt.
Dla mnie osobiście Dalida jest ikoną, słuchając jej nagrań, oglądając z nią wywiady, dochodzę do wniosku, że ta kobieta dużo po sobie zostawiła i wciąż będzie trudną do odgadnięcia zagadką. Szanuję Dalidę i bardzo żałuję, że jej życie tak się potoczyło, odeszła diva, która nigdy nie wygaśnie…
Wszystkich zachęcam do wysłuchania nagrań Dalidy i do obejrzenia nagrań, które zamieściłam, Pragnę również przeprosić za wszystkie błędy jakie popełniłam, pisząc ten tekst.
"Diamonds are forever" śpiewała brytyjska piosenkarka Shirley Bassey i właśnie ta piosenka będzie motywem mojego bloga, którego poświęcam ikonom muzyki na całym świecie. Wcale nie mam na myśli Madonny czy Beatelsów, chciałabym, aby na blogu znalaźli się artyści włosy, francuscy, rosyjscy z całego świata, których piosenki kilkanaście lat nei schidzły z list przebojów. Skupiam się na dawniejszej muzyce, ponieważ uważam, że jest ponadczasowa. Dzisiaj muzyka jest tylko formą rozrywki, rzadko ma sens i i jeszcze rzadziej zdarza się, aby jakiś utwór był przebojem przez conamniej dwa lata. Mam nadzieję, że powstanie ciekawe miejsce o muzyce, która młoda jest wiecznie... Pozdrawiam....